“Walczyli” z Komisją po angielsku
Zaktualizowano przez: admin - czwartek, 31 Styczeń , 2008 o 20:28
W dniach 31 stycznia i 1 lutego br. czterdziestu żołnierzy zawodowych reprezentujących Wojska Lądowe (m. in. 11LDKPanc. i 12SzDZ i inne jednostki wojskowe) przystąpiło do pokursowego egzaminu ze znajomości języka angielskiego na poziomie zaawansowanym. Kurs, w którym brali udział, trwał 665 godzin dydaktycznych. Do mety kursu dotrwało 40 najlepszych. Bez względu na wynik egzaminu – angielski znają bardzo dobrze. Ale…Egzamin ten zalicza się do najtrudniejszych ze względu na wysokie wymagania stawiane przed zdającymi. Dotyczą one tak doskonałej wiedzy gramatycznej, jak i leksykalnej. Zdający muszą przed Komisją także udowodnić doskonałą znajomość kultury języka i krajów jego pochodzenia.
Pani Agata Majchrzak, reprezentująca Centralną Komisję Egzaminacyjną Języków Obcych MON, udzieliła zdającym żołnierzom zawodowym wyczerpujących informacji na temat poszczególnych części egzaminu resortowego. Jako przewodnicząca całej Komisji przypomniała zasady i rygory, którym podlegają w czasie egzaminu.
W pierwszym dniu pięcioosobowa komisja egzaminowała ze sprawności “MÓWIENIE”. To najtrudniejsza do zdania sprawność językowa, która de facto odzwierciedla językową wiedzę teoretyczną i praktyczną zdającego. Kpt. Paweł KRZYŻANIAK i mł. chor. Krzysztof STRÓŻ, jako pierwsi z dwu zdających par opuścili pomieszczenie egzaminacyjne. Wyszli z uśmiechem na ustach, ale i spoceni! Wylosowane tematy nie zaskoczyły zdających, ale przed Komisją wszystko staje się trudniejsze. Na zajęciach w podobnej sytuacji do głowy przychodziły dziesiątki słówek, dziś – przychodzą nie do końca te właściwe. Trema. Odpowiada się w parze, zawsze jest więc szansa, że jakieś słowo zostanie użyte przez kolegę, koleżankę. To może pomóc. Ppor. Malina BIELENDA po wyjściu z sali egzaminacyjnej mówiła skromnie, że chyba było dobrze. Ważyła słowa a przecież należała do najlepszych w grupie.
W drugim dniu odbędą się egzaminy ze sprawności “CZYTANIE”, “SŁUCHANIE” i “PISANIE”. Ich zazwyczaj zdający obawiają się mniej, ale tak do końca nie bagatelizują. W końcu zdobycie czterech “trójek” na świadectwie językowym jest dla każdego sprawą honorową i celem. Tak więc i te część egzaminu wszyscy potraktują z należytą uwagą.
Na korytarzach oprócz zdających widać sylwetki lektorów. Mają dziś wolne. Kurs się skończył. A jednak coś nie pozwala w spokoju siedzieć w domu. Są przy nich. Gdy zdający wychodzą z sal, dopytują o szczegóły, podtrzymują na duchu. Przygotowującym się do wejścia dodają otuchy. Są z nimi tak, jak na zajęciach. To musi pomóc! I chyba pomaga…
W rozmowach kuluarowych przed, w trakcie i pod koniec kursu stawiane było pytanie o ten owiany mitami egzamin na poziom 3. Dla niektórych żołnierzy zawodowych przejdzie on do historii, jako odbyty. Dla innych – stanie się kamieniem milowym w karierze zawodowej. Wykorzystanie tego języka na codzień w służbie, nie jest rzeczą łatwą. Ale najłatwiej jest po prostu zapomnieć o nim. Najtrudniej – utrzymywać dalej sprawność językową. Kurs był długi, wyczerpujący, niełatwy dla tych, którzy mają rodziny, dzieci, często rodzinne problemy, lub zwyczajne, ludzkie sprawy. Z pewnością w dniach egzaminu nikt już o tym nie myśli. Kurs się zakończył. Teraz w waszych rękach przyszłość. Wasza przyszłość!
Powodzenia!
Tekst: RS
Kategoria: Aktualności, Szkolenie, Wydarzenia


