1.jpg

StuG IV: cierpliwość popłaca

Zaktualizowano przez: admin - środa, 3 Czerwiec , 2009 o 12:55

01.jpg Od dawna nie było wiadomości o postępach w pracach przy remoncie niemieckiego działa samobieżnego Sturmgeschütz IV z czasów II wojny światowej. Sceptycy zaczęli powątpiewać w możliwość końcowego sukcesu renowacji wozu bojowego.
Okazuje się jednak, że pośpiech potrzebny jest przy łapaniu pcheł. Ekipa remontowa drobnymi krokami zbliża się do uruchomienia zabytkowego StuG-a.
Przypomnijmy: unikatowe działo samobieżne przez 63 lata spoczywało na dnie rzeki Rgilewki w Grzegorzewie w okolicach Koła. Po wydobyciu na powierzchnię jedyny na świecie zachowany egzemplarz Sturmgeschütza IV poddany został remontowi kapitalnemu w Wojskowych Zakładach Motoryzacyjnych S.A. w Poznaniu.
Gotowy pojazd czeka jeszcze na zamontowanie silnika poddawanego renowacji w poznańskim zakładzie mechanicznym inżyniera Jerzego Kunysa. Uruchomienie silnika wymaga benedyktyńskiej pracy. Ponieważ jest to jedyny egzemplarz, nie można sobie pozwolić na eksperymenty grożące rozsypaniem się całego urządzenia. Mechanik Jerzy Kunys musi pracować z precyzją chirurga i zegarmistrza. Brak dokumentacji technicznej nie ułatwia sprawy. Trzeba polegać na doświadczeniu oraz intuicji. Serce wozu bojowego ma docelowo służyć do napędzania StuG-a. Rekonstruktorzy postawili sobie ambitny cel doprowadzenia działa samobieżnego do pełnej sprawności. Zanim muzealny pojazd wyjedzie z garażu o własnych siłach, trzeba cierpliwie i skrupulatnie doprowadzić do pełnej sprawności wszystkie mechanizmy.
2 czerwca 2009 roku specjalizujący się w regeneracji gaźników Michał Hetman z Puszczykowa zamontował dwa gaźniki StuG-a na głowicy silnika. Usprawnione elementy zostały wcześniej ,,wyszkiełkowane” i wyposażone w brakujące części oraz śruby. Specjalista dokonał wstępnej regulacji i podłączył czujniki, które umożliwią dokładne ustawienie gaźników. Jerzy Kunys zainstalował ważącą 50 kilogramów prądnicę naprawioną przez rodzinną firmę Huberta i Romana Starostów z Sokolnik pod Poznaniem. Trzeba jeszcze dobrać paski klinowe oraz dopasować przewody paliwowe. Dzięki temu będzie można dokonać rozruchu silnika. Powoli, aby możliwa była kontrola wszystkich procesów zachodzących w maszynie. Silnik popracuje najpierw na jałowym biegu. Dotrze się i odpowie na pytania o nieszczelności lub wycieki. ,,To przełom w prowadzeniu remontu. Powodzenie w pracy zależy od drobiazgów. Najmniejszy detal może pokrzyżować plany. Ale my nie zamierzamy się poddać. Doszliśmy za daleko”, zapewnia kapitan Tomasz Ogrodniczuk, kustosz Muzeum Broni Pancernej Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych w Poznaniu. To właśnie wojskowe muzeum jest dysponentem historycznego StuG-a. A skoro z pomocą przychodzą panowie Hetman i Starostowie – zwycięstwo jest pewne! Kolejne doniesienia z przebiegu remontu już wkrótce.

Tekst i foto: Tomasz Szulejko

Kategoria: Muzeum, Wydarzenia


CSWLąd Logo CSWLąd Logo