2.jpg

StuG IV: brrrrruuummmm!

Zaktualizowano przez: admin - poniedziałek, 8 Czerwiec , 2009 o 12:56

01 Na tę chwilę czekali rekonstruktorzy oraz wszyscy pasjonaci militariów z Polski i świata śledzący historię niemieckiego działa samobieżnego z czasów II wojny światowej. Silnik Sturmgeschütza IV wydał pierwsze odgłosy pracy!
Zdarzyło się 5 czerwca 2009 roku. O godzinie 17.17 serce wozu zaczęło miarowo wystukiwać rytm. Inżynier Jerzy Kunys dał sygnał do podania iskry z przygotowanego wcześniej akumulatora i kontrolowana reanimacja obudziła stalowego kolosa. Maybach pracuje.
Silnik potrzebuje regulacji, musi się ,,ułożyć”. Wymaga dotarcia. Nie można dać się ponieść emocjom. Nieustannie pojawiają się sytuacje, w których konieczna jest spokojna analiza i praca polegająca na precyzyjnym ustawieniu mechanizmów. Na obecnym etapie silnik pracuje w krótkich sekwencjach. Trzeba posłuchać odgłosów jego działania i stopniowo nadawać właściwe tempo. Olej musi przesmarować każdy zakamarek silnika i wniknąć do wszystkich szczelin. Wprawienie maszyny w ruch na pełnych obrotach mogłoby skutkować rozsypaniem się całego układu. Entuzjazm jest uzasadniony, ale to właśnie teraz konieczna jest pokora i cierpliwość. StuG IV będzie jeździł o własnych siłach.
Jedno jest pewne: po 64 latach silnik znów pracuje. Udało się zreperować maszynę, która spoczywała na dnie rzeki od zimy 1945 roku aż do lipca 2008 roku. Beztlenowe warunki mulistego dna obeszły się ze StuG-iem łaskawie. Reszta jest zasługą wielu pasjonatów, rekonstruktorów oraz osób i firm wspierających odbudowę jedynego na świecie, zachowanego w tak dobrym stanie egzemplarza wozu bojowego. Ekipa remontowa ma powody do dumy. W Polsce udało się przeprowadzić trudną i kosztowna rekonstrukcję. Konsekwencja oraz zaangażowanie wielu osób przyniosły wspaniały efekt.
Pierwszej próbie uruchomienia silnika towarzyszyli ludzie bezpośrednio zaangażowani w remont. W napięciu obserwowali ,,wybudzanie” stalowego kolosa: Jerzy Kunys, Marian i Marcin Balińscy, Bartosz Lorentowicz, Witold Marcińczyk, Jacek Czypicki, Maciej Hetmann, Marcin Pietrzak, Maciej Boruń i Piotr Stańko. Nie mogło zabraknąć Pana Janusza Rau, dobrego ducha całej operacji i ojca wszystkich rekonstruktorów oraz pułkownika Jarosława Wierzcholskiego, byłego komendanta Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych im. Stefana Czarnieckiego (CSWL) w Poznaniu, który stworzył warunki do przeprowadzenia remontu StuG-a. Osobne miejsce należy się kapitanowi Tomaszowi Ogrodniczukowi, kustoszowi Muzeum Broni Pancernej CSWL. To człowiek-orkiestra, mózg całej operacji pod kryptonimem ,,StuG IV”. ,,Pragnę podziękować wszystkim osobom i instytucjom zaangażowanym w rekonstrukcję wozu. Lista jest bardzo długa”, zapewnia kapitan Ogrodniczuk.
Rekonstruktorzy dedykują sukces załodze Wojskowych Zakładów Motoryzacyjnych S.A. w Poznaniu z prezesem zarządu, dyrektorem naczelnym Januszem Potockim, środowisku poznańskiego CSWL z komendantem pułkownikiem Zbigniewem Grzesiczakiem na czele oraz pani wójt Bożenie Dominiak i wszystkim mieszkańcom Grzegorzewa. Bez ich wsparcia rekonstrukcja byłaby niemożliwa.
,,Polska Zbrojna” relacjonuje na bieżąco postępy w przebiegu pracach rekonstrukcyjnych. Historię zatopionego StuG-a opisywaliśmy w numerze 31/2008.

Tekst i foto: Tomasz Szulejko

Kategoria: Historia, Muzeum, Wydarzenia


CSWLąd Logo CSWLąd Logo