FILOLOG – LEKTOR – PODCHORĄŻY – OFICER …
Zaktualizowano przez: admin - wtorek, 29 Lipiec , 2008 o 09:55
Wyrazy te układają się w pewien logiczny ciąg. W ciąg zdarzeń, wyborów, przyczyn i skutków. Z uroczych terenów Podlasia pełnych romantycznych pejzaży przejeżdża Polskę wszerz, by studiować w Poznaniu. Rozpoczynając studia na wydziale neofilologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza nie przypuszczała, iż wkrótce rozróżniać będzie czołg od działa pancernego, karabin maszynowy od pistoletu maszynowego i F-16 od MiG-29. W 2006 roku mgr Małgorzata HAPONIK rozpoczyna pracę na stanowisku lektora języka angielskiego w Lektoracie Języków Obcych Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych (LJO CSWL) w Poznaniu. Od pierwszych dni daje się poznać, jako rzutka, pełna pozytywnej energii lektor. W kieszeni dyplom absolwenta filologii rosyjsko-angielskiej. Za nią doświadczenie pracy w szkole gimnazjalnej, odbyty kurs pilotów wycieczek zagranicznych. Niedługo od rozpoczęcia pracy zostaje członkiem Centralnej Komisji Egzaminacyjnej Języków Obcych MON. Egzaminuje w Poznaniu, Wrocławiu, Łodzi, Gdyni, Czerwieńsku, Świętoszowie, Sulechowie, etc., etc., a także współtworzy obowiązujący w Wojskach Lądowych program nauczania języka angielskiego na poziomie zaawansowanym. Stopnie wojskowe już zna. Wkrótce pozna i funkcje, i uzbrojenie, i sprzęt, i wiele innych wojskowych tajników. Na kursach instruktorsko metodycznych Lektoratu – wzorowy słuchacz. Na ochotnika prowadzi lekcje pokazowe, strzela z km PK, rzuca granatami ćwiczebnymi, czołga się i wchodzi do BWP.
W dniu 22 lipca 2008 r. wszystko staje się jasne. Nasza Małgosia idzie do wojska. Zdała egzamin wstępny na 12-miesięczne Studium Oficerskie w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. To szkoła generałów, szkoła, która kontynuuje chlubne tradycje swych poprzedniczek, nosi imię polskiego i amerykańskiego bohatera – generała Tadeusza Kościuszki, szkoła, w której hartuje się charaktery. Została przyjęta, zgodnie z jej marzeniem, na kierunek rozpoznanie wojskowe, więc już wkrótce na jej głowie pojawi się beret koloru bordowego.
- Do egzaminu przygotowywałam się około dwa miesiące. Biegałam, ćwiczyłam ugięcia ramion, opracowywałem technikę zrobienia „koperty”, czyli biegu zygzakiem. Zastanawiało mnie, że niektóre osoby przed egzaminem nawet nie zajrzały na stronę internetową szkoły, by dowiedzieć się, jakie konkurencje się zdaje. Dziewczyny ze zdziwienia otwierały oczy, gdy prowadzący egzamin mówił, co trzeba zrobić – opowiada Małgorzata Haponik. – Miło też wspominam rozmowę kwalifikacyjną. Konkretna, do bólu męska. Trzech oficerów w stopniu pułkownika domagało się odpowiedzi na pytanie „dlaczego?”. No i metodycznie wytłumaczyłam. Egzaminu z języka angielskiego nie zdawałam. Poprosiłam, by mi go zgodnie z przepisami zaliczono. Wierzę, że się odnajdę w nowych waunkach, no i że niektórzy przestaną stukać się w czoło.
- Cała Małgosia. Kto ją zna, to wie, że nie odpuszcza. A ja znam ją i prywatnie, i służbowo. Jak sobie coś zaplanuje, to do tego dąży – komentuje jej koleżanka z lektoratu – mgr Karolina Spławska. – I podziwiam ją za odwagę. No i nie zdradzę ile ugięć ramion Gosia zrobi – tajemnica służbowa!
Kadra, z którą prowadziła kursy poziomu 2. 3., jak i elewi byli nią oczarowani. Mówili, że największą karą dla nich było, gdy nie wykonali jakiegoś zadania a ona komentowała to : „Cóż, jestem zawiedziona!” spuszczając wzrok, płosząc uśmiech z ust. Dlatego starali się, by takich sytuacji nie było.
- Jako lektor, potrafiła zdobyć grupę swoją kulturą i wiedzą. Gdy trzeba było, wyciskała z grupy wręcz niemożliwe, ale gdy trzeba było nieco lżej, umiała się przestawić – opisuje swoją lektorkę oficer z kursu zaawansowanego.
- Lektorat pozbywa się jednej z najlepszych lektorów. Co ja mówię, my się jej nie pozbywamy. Przecież ona z nami jest i będzie całym sercem. Znam ją. Decyzję, którą podjęła szanuję i choć życzyłbym sobie dalej mieć ją, jako podwładną, to czyż mógłbym wzbraniać, by Wojska Lądowe, by całe nasze wojsko nie mogło wzbogacić się o tak wybitną osobę. Dziś to zaszczyt i duma, że wyrosła z nas. Może to, co zakiełkowało niedawno, jako jej plany na przyszłość, miało początek właśnie przez nas? Mam nadzieję, że zapisujemy, jako Lektorat samymi dobrymi doświadczeniami. Pewnie niedługo powróci do nas – do Centrum Szkolenia Wojsk Lądowych na szkolenie, to ją przechwycimy… No i tylko patrzeć, jak zostanie oficerem. Oj, chyba już tam w Dowództwie Wojsk Lądowych zagospodarują naszą Małgosię! – mówi ppłk rez. mgr Adam Drewnicki, kierownik Lektoratu Języków Obcych w CSWL w Poznaniu.
- Małgorzata jest ambitna, skromna i niepowtarzalnie inteligentna. Można się o tym przekonać już po kilku zamienionych z nią słowach. Uosabia cechy kobiety prostolinijnej i romantycznej zarazem. W pracy jest zorganizowana i ukierunkowana na osiągnięcie celu. W sytuacjach stresu zawsze umie znaleźć zdrowy rozsądek i właściwe ścieżki postępowania. Mówi pięknym, literackim językiem polskim, rosyjskim włada biegle (przypomnę, że pracę magisterską z mistycyzmu literatury rosyjskiej pisała własnie po rosyjsku), angielskim równie doskonale, z akcentem amerykańskim i przy tym opanowała trudne słownictwo wojskowe ucząc kadrę i słuchaczy na poziomie 1., 2. i 3. znajomości języka angielskiego wg STANAG 6001 !!! Ma także jedną „wadę” – jest piękną kobietą! – dodaje kolega po fachu z lektoratu CSWL.
Teraz czeka na oficjalne powiadomienie o zdaniu egzaminów. Potem pakowanie się i wyjazd do Wrocławia. Wkrótce przysięga. Filolog – lektor – podchorąży – oficer … czym jeszcze nas zaskoczy?
Autor: ppłk rez. mgr Robert Strzelecki
Foto: archiwum LJO CSWL
Kategoria: Wydarzenia


